Pan Marcin ma bardzo fajne, zdrowe podejście do treningu. Taka stara szkoła w nowoczesnym wydaniu. A odnośnie samego odcinka, to zgadzam się w 100%, większość amatorów rzuca się po 2-3miesiącach truchtania na MARATON, bo to robi wrażenie. Jeśli ktoś powie, że zrobił życiówkę na 5 czy 10km, to znajomi powiedzą - a co to jest 5 czy 10km ? 😃 Niestety ale tak to w wielu przypadkach wygląda. Później są przykre następstwa zbyt szybkiego rzucania się na maraton jak kontuzje, przetrenowanie itd o czym Mówi Pan Marcin. Dobrze widzieć swoją biegową przygodę na lata w przód i zaczynać od postaw - koordynacji, siły, techniki, szybkości itd. Nabiegać fajne rezultaty na krótszych dystansach i kiedyś walnąć maraton biegnąc już na zupełnie innym poziomie. To najlepsza droga jaką możemy obrać - my amatorzy 🙂
Żałuję, że natrafiłem na tę filozofię jakieś 5 lat temu. Uniknąłbym wielu kontuzji i moja życiówka w maratonie byłaby 2:51, a nie 3:03. Ale stosuję tę filozofię treningu motorycznego od 5 lat (od 4 nie biegam maratonów) więc za rok 36 na 10k i 2:51 w maratonie zadedykuję Nagórowi 😂
Zastanawiam się jeszcze ile jeszcze będę promować Dębno i będą tam organizowane mistrzostwa Polski w maratonie. Gdyby nie korona maratonów polskich podejrzewam że połowa osób by tam nie jeździła. Biegłem tam raz tylko że względny właśnie na koronę maratonów polskich ,więcej nie pobiegnę .Zero hotelów w pobliżu. Wynajmowałem hotel w Szczecinie 100 km dalej bo w okolicznych miasteczkach i wsiach nie było noclegów. A przyjechałem z drugiego końca Polski. organizatorzy takich dużych imprez powinni wybierać mądrze lokalizację. Przyjeżdża parę tysięcy ludzi z całej Polski zamiast zregenerować się po podróży i odpocząć dobrze W ostatnią noc przed startem to nie mają gdzie nocować. Pozdrawiam👍👊
Okolice 46' to warto sobie zapisać. Tłumaczenie ludziom że zamiast klepania kilometrów w tempie niewiele szybszym niż marsz się nie opłaca, to zderzenie ze ścianą często. Druga rzecz, bieganie w żółwim tempie objętości ok 80-90km w tygodniu, to 8-10h pracy treningowej, przy czym zaawansowany amator zrobi to w 6h. Wychodzi na to że osoby nieprzygotowane wykonują znacznie "cięższy" trening, zaniedbując rozwój innych cech.
Super materiał szkoleniowy, nawet dla kogoś kto nie przygotowuje się pod konkretny dystans, konkretny czas, a bieganie traktuje czysto dla przyjemności jak ja. Zamiast klepania jednostajnych kilometrów staram się wdrażać tę różnorodność biegania i wciągać różne akcenty szybsze i ciekawsze w to bieganie dla przyjemności, co w kontekście ogólnej sprawności przynosi dużo lepsze korzyści. Mam pytanie w zakresie budowania wytrzymałości. Jak w teorii "Wbrew regułom" ma się budowanie wytrzymałości (tej bazy tlenowej) dużą objętością w pierwszej części przygotowania na przykład treningiem na rowerze. Czy może to być dobra metoda na to, czy nie ma ostatecznie większego znaczenia ? Pozdrawiam
Czy dobrze zrozumiałem, że trening wywołujący kryzys energetyczny robimy w drugim etapie przygotowań, tzn., w etapie "specjalnym" zanim przejdziemy do etapu "specyficznego"? Dzięki!
Pan Marcin ma bardzo fajne, zdrowe podejście do treningu. Taka stara szkoła w nowoczesnym wydaniu. A odnośnie samego odcinka, to zgadzam się w 100%, większość amatorów rzuca się po 2-3miesiącach truchtania na MARATON, bo to robi wrażenie. Jeśli ktoś powie, że zrobił życiówkę na 5 czy 10km, to znajomi powiedzą - a co to jest 5 czy 10km ? 😃 Niestety ale tak to w wielu przypadkach wygląda. Później są przykre następstwa zbyt szybkiego rzucania się na maraton jak kontuzje, przetrenowanie itd o czym Mówi Pan Marcin. Dobrze widzieć swoją biegową przygodę na lata w przód i zaczynać od postaw - koordynacji, siły, techniki, szybkości itd. Nabiegać fajne rezultaty na krótszych dystansach i kiedyś walnąć maraton biegnąc już na zupełnie innym poziomie. To najlepsza droga jaką możemy obrać - my amatorzy 🙂
CHCIAŁBYM ZGŁOSIĆ ZAPOTRZEBOWANIE NA OSOBNY PODCAST OMAWIAJĄCY GŁĘBIEJ FAZĘ OGÓLNĄ/PIERWSZĄ WG NAGÓRKA.☺
Komentarz dla zasięgów.
Nic dodać nic ująć do wywiadu 😅
Super podejście do treningu. Oszczednosc czasu ogromna i trening przyjemny
Żałuję, że natrafiłem na tę filozofię jakieś 5 lat temu. Uniknąłbym wielu kontuzji i moja życiówka w maratonie byłaby 2:51, a nie 3:03.
Ale stosuję tę filozofię treningu motorycznego od 5 lat (od 4 nie biegam maratonów) więc za rok 36 na 10k i 2:51 w maratonie zadedykuję Nagórowi 😂
Zastanawiam się jeszcze ile jeszcze będę promować Dębno i będą tam organizowane mistrzostwa Polski w maratonie. Gdyby nie korona maratonów polskich podejrzewam że połowa osób by tam nie jeździła. Biegłem tam raz tylko że względny właśnie na koronę maratonów polskich ,więcej nie pobiegnę .Zero hotelów w pobliżu. Wynajmowałem hotel w Szczecinie 100 km dalej bo w okolicznych miasteczkach i wsiach nie było noclegów. A przyjechałem z drugiego końca Polski. organizatorzy takich dużych imprez powinni wybierać mądrze lokalizację. Przyjeżdża parę tysięcy ludzi z całej Polski zamiast zregenerować się po podróży i odpocząć dobrze W ostatnią noc przed startem to nie mają gdzie nocować. Pozdrawiam👍👊
warto zatem startowac tylko dlatego, ze to jakas tam korona ktora o niczym nie swiadczy?
Okolice 46' to warto sobie zapisać. Tłumaczenie ludziom że zamiast klepania kilometrów w tempie niewiele szybszym niż marsz się nie opłaca, to zderzenie ze ścianą często. Druga rzecz, bieganie w żółwim tempie objętości ok 80-90km w tygodniu, to 8-10h pracy treningowej, przy czym zaawansowany amator zrobi to w 6h. Wychodzi na to że osoby nieprzygotowane wykonują znacznie "cięższy" trening, zaniedbując rozwój innych cech.
najlepiej biegac Danielsem, ja jestem poczatkujacy, biegam od czerwca i moja zyciowka na 10km wynosi 40:56
Dziękuję za ciekawą rozmowę.
Bardzo fajna audycja. finalnie jaki jest adres Marcinowego bloga? :)
Extra rozmowa chociaż mogła być jeszcze lepsza :) (patrz skuteczność: Kuba w Maladze)
Super materiał szkoleniowy, nawet dla kogoś kto nie przygotowuje się pod konkretny dystans, konkretny czas, a bieganie traktuje czysto dla przyjemności jak ja. Zamiast klepania jednostajnych kilometrów staram się wdrażać tę różnorodność biegania i wciągać różne akcenty szybsze i ciekawsze w to bieganie dla przyjemności, co w kontekście ogólnej sprawności przynosi dużo lepsze korzyści.
Mam pytanie w zakresie budowania wytrzymałości.
Jak w teorii "Wbrew regułom" ma się budowanie wytrzymałości (tej bazy tlenowej) dużą objętością w pierwszej części przygotowania na przykład treningiem na rowerze. Czy może to być dobra metoda na to, czy nie ma ostatecznie większego znaczenia ?
Pozdrawiam
Czy dobrze zrozumiałem, że trening wywołujący kryzys energetyczny robimy w drugim etapie przygotowań, tzn., w etapie "specjalnym" zanim przejdziemy do etapu "specyficznego"? Dzięki!
raczej to pierwsze jest substytutem tego drugiego, może dać ten sam efekt mniejszym kosztem ogólnego zmęczenia organizmu